Maciej Haudek — Niusy
Notatki dla tych, którzy chcą wiedzieć „jak leci”
10 grudnia 2007
8 grudnia 2007
Skrótowo ostatnie miesiące
Ponieważ czekam akurat na zakończenie remanentu w zaprzyjaźnionym sklepie, co nastąpi pewnie przed północą, postanowiłem uaktualnić niusy. Jest to o tyle miłe, że mam akurat dostęp do internetu i mogę buszować w sieci albo z kimś rozmawiać przez komunikator, albo też czytać polskie wydanie książki Roberta Bringhursta Elementarz stylu w typografii. Mogę też zrobić kolejny wpis na stronie, co też niniejszym czynię.
Zdrowie
No cóż… Nie jest ciekawie. Kolana wciąż są w trakcie leczenia. Za mną wiele wizyt w Strzyżowie, a przede mną wizyta w Rzeszowie u specjalisty reumatologa. Po kolejnych zabiegach rehabilitacyjnych (we wrześniu i w październiku) kolana bolą mniej, ale ciągle. Szczególnie przy wchodzeniu po schodach, długotrwałym siedzeniu w jednej pozycji lub podczas wychodzenia na coś wysokiego, np. drabinę, krzesło czy stopień w autobusie. Na razie sam za siebie trzymam kciuki, by było lepiej.
Oprócz kolan doszedł też inny problem. Człowiek się zaczyna sypać. Otóż moje bóle brzucha, powtarzające się od wielu lat zostały w końcu(!) zdiagnozowane. Po przekonaniu lekarzy o konieczności wykonania gastroskopii, okazało się, że mam wrzody. Jestem w trakcie leczenia i również liczę na to, że będzie lepiej.
Koledzy i koleżanki ze szkoły
Zachęcony przez Ulę Babicz (z domu Pytlowany) dodałem swój profil w serwisie nasza-klasa.pl. W mojej licealnej klasie, w chwili pisania tego niusa było 10 osób, co i tak jest sporym sukcesem. Osobiście byłem od pięciu lat (i nadal jestem) zapisany do podobnego serwisu gromadzącego znajomych ze szkoły o nazwie Szkolne lata, ale nie odniósł on większego sukcesu, skoro w mojej podstawówce zapisane są trzy(!) osoby…
Niusy
Niektórzy mogli zauważyć, że pod nagłówkiem niusów pojawiła się dynamicznie zmieniana informacja, która pochodzi z serwisu blip.pl, którego nazwę można rozwinąć jako bardzo lubimy informować przyjaciół (o tym, co robimy). Informacje na blipie staram się zmieniać zaraz po wejściu na GG, więc są bardziej aktualne niż niusy.
Seriale
W wolnych chwilach, najczęściej pomiędzy godziną 23 a północą oglądam seriale. Nie ukrywam, że są to seriale amerykańskie. Dla tych, których to interesuję, podam ich listę w kolejności alfabetycznej. Linki prowadzą do angielskiej Wikipedii:
* Bionic Woman
* Eureka
* Heroes
* Kyle XY
* Numb3rs
* Prison Break (Skazany na śmierć)
* Smallville
Przymierzam się także do obejrzenia kilku innych, na które jeszcze nie znalazłem czasu:
* Shark
* Jericho
* Rome
Urlop
Tak, jestem na urlopie do końca 2007 roku. Zebrało się tego trochę i postanowiłem wykorzystać urlop w grudniu. Ćwiczę sobie kolana i mogę trochę dłużej pospać. Wstawanie każdego dnia o piątej może być dołujące, więc godzina siódma jest czymś wspaniałym :)
Post scriptum
Mam tu strasznie niewygodne siedzenie i moje kolana dłużej tego nie zniosą.
Muszę kończyć.
Do następnego wpisu — oby nastąpił szybko.
28 czerwca 2007
15 czerwca 2007
Galeria w przygotowaniu
Postanowiłem od czasu do czasu wrzucić kilka fotek, bo ciągle słyszę, że ktoś koniecznie musi zobaczyć, czy się nie zmieniłem przez ostatnie lata… Cóż… Pewnie się trochę zmieniłem…
Fotki będę wrzucał na Flickr lub na Picasę. Jeszcze nie ma tam nic ciekawego, bo muszę się w końcu zebrać, poprzebierać zdjęcia i wrzucić je na serwer. Ciepliwości…
10 czerwca 2007
630 lat Grabownicy Starzeńskiej
Wczoraj w Grabownicy hucznie obchodzono 630-lecie wsi (co prawda rocznica wypada w październiku, ale pewnie to nie koniec obchodów). Występy, konkursy, festyn do późnej nocy… Wspaniała zabawa, na której nie byłem. Rano musiałem wyskoczyć do Sanoka, a od południa kosiłem trawę, podlewałem, myłem, trzepałem, zamiatałem, sprzątałem i segregowałem śmieci... Oczywiście nie zrobiłem wszystkiego, co zaplanowałem, choć jeszcze o północy próbowałem zachęcić Sunię, aby łaskawie weszła do domu… Dałem sobie w końcu spokój — znowu postanowiła spędzić noc na zewnątrz.
Dlaczego tak fajnie spędziłem sobotę? Ola wyjechała do koleżanki do Niemiec, więc zostałem sam na gospodarstwie.
Ponieważ w ubiegłym tygodniu złamałem sztychówkę, byłem w Zielonej Oazie i kupiłem nową, całkiem zgrabną za 16,50 zł, a przy okazji nowy sekator, który bardzo się przydał do przycięcia derenia, który zbyt przysłaniał krzak róży.
Zapewne niektórych ciekawi, co dalej z moim kolanem. Zakończyłem zabiegi i myślę, że dobrze mi zrobiły. Niestety dokładnie w tydzień po zakończeniu rehabilitacji, zaczęło mnie boleć… drugie kolano — lewe, a czasami miałem wrażenie, że bolą oba. Po prostu odlot… Tym razem nie czekałem na taki ból, którego nie będę mógł znieść i od razu poszedłem do lekarza, którego nie zastałem: Nie, pani doktor już dziś nie będzie. Świetnie. Następnego dnia pokuśtykałem jakoś do pracy i zaraz po powrocie do domu znowu uderzyłem do przychodni. Znowu źle trafiłem — akurat był to dzień szczepień i badań dzieci. Poczekalnia była pełna rodziców z płaczącymi dziećmi, a wśród nich kręciła się spora grupa osób, które czekały na odebranie recept. Byłem jedyną osobą, która chciała uzyskać pomoc… W ogólnym zamieszaniu zdołałem się jakoś zarejestrować i pół godziny po oficjalnym zakończeniu pracy przychodni zostałem przyjęty. Mam dwa nowe leki (żel i zawiesinę o smaku tynku) — zobaczymy, co będzie dalej…
20 maja 2007
Kolano na półmetku
Jestem już po czterech zabiegach rehabilitacyjnych. Jakiejś większej poprawy jeszcze nie widać, ale to jest normalne. Zobaczymy, co będzie później. Po rozmowach z paniami rehabilitantkami mam już plan — jeśli dwa tygodnie po zabiegach nie będzie żadnego efektu i kolano wciąż będzie mnie bolało, pójdę do lekarza po skierowanie do ortopedy. Słyszałem, że dobry specjalista przyjmuje w Jaśle, choć kolejka do niego jest ogromna…
Etykiety: życie
12 maja 2007
Kolanowy problem

No i miałem pisać przynajmniej raz na tydzień, ale nie dało się…
Naprawdę chciałem, ale złapało mnie — prawdopodobnie na skutek wcześniejszego przeziębienia — zapalenie stawu kolanowego. Ból przy tym był bardzo nieprzyjemny. Ja, jak zwykle zresztą, myślałem, że mi przejdzie, że jakoś to „rozchodzę” i spokojnie poszedłem jednego dnia do pracy, drugiego dnia do pracy… W końcu obudziłem się z takim bólem, że prawie spadłem podczas próby samodzielnego wstania. Postanowiłem iść do lekarza, dostałem środki przeciwbólowe i zaczęło się polepszać. Dostałem też tydzień zwolnienia lekarskiego, które wypadło oczywiście w czasie długiego weekendu i nakaz „nie nadwyrężać, najlepiej leżeć”. Świetnie… Leżałem więc, co nie uśmiechało się rodzinie, bo mnóstwo rzeczy do zrobienia, a ja sobie leżę…
Oczywiście nie leżałem bezczynnie, obejrzałem trochę zaległych filmów.
W końcu 7 maja poszedłem do pracy, a przy okazji zapomniałem zażyć lekarstwa. Koło południa kolano zaczęło mnie znowu boleć! Jakoś dotrwałem do końca pracy. Natychmiast po powrocie zażyłem Olfen i niedługo ból minął. Ale zaczęło mnie to coraz bardziej martwić, bo zostało jeszcze tylko kilka tabletek, a co potem?
Poszedłem do pracy we wtorek i w środę. W te dni było bardzo zimno oraz deszczowo i oprócz kolana zaczęło mi dokuczać gardło. W czwartek wziąłem urlop, bo jechaliśmy na pogrzeb do Izdebek, a w piątek po pracy poszedłem znowu do lekarza. Wspomniałem o kolanie i obawach związanych z bólem. Dostałem skierowanie na zabiegi rehabilitacyjne. Zdążyłem jeszcze ustalić, że będę na nie chodził od poniedziałku bezpośrednio po przyjeździe z pracy.
Zobaczymy co z tego wyniknie.
Etykiety: życie
13 kwietnia 2007
Kaszlu, kaszlu
Przez całe święta i tydzień poświąteczny byłem chory. Zresztą wcale mi nie przeszło. Zużyłem dziesiątki chusteczek higienicznych, a nos mi prawie odpadł ;)
Na szczęście dziś jest trochę lepiej, bo kaszel złapał mnie raptem dziesięć razy podczas całego pobytu w pracy.
Pogoda zaczyna się robić ładna, a ja w końcu przestałem nosić czapkę, bo rzeczywiście trochę odstawałem od współpasażerów w autobusie.
Jutro (w sobotę) mam jechać do Jasionowa po deski, zobaczymy co z tego wyniknie.
Etykiety: życie


