19 maja 2008

Kolana, trawnik, skansen i seriale

W ubiegłym tygodniu skończyłem ostatnią serię zabiegów i muszę przyznać, że przed te dwa tygodnie kolana mnie nie bolały. To najlepszy prezent, jaki dostałem od roku…

W sobotę zdołałem pobić rekord świata w koszeniu — udało mi się skosić nie tylko całą łąkę, ale także cały trawnik przy domu. Jeszcze nikt nigdy tego nie dokonał:
a) w jeden dzień,
b) w pojedynkę.
I — co ważne — nawet po koszeniu kolana mnie nie bolały.

W niedzielę zabrałem Julka do Sanoka. Poszliśmy do skansenu, a później na lody.




W czwartek wyemitowano finałowy odcinek siódmej serii serialu Smallville. Teraz nie mogę się doczekać kolejnej serii…
A dzisiaj w USA jest emitowany finałowy odcinek czwartek serii serialu Dr House (House M.D.). Planuję go obejrzeć w piątek.

Serial Jericho nie będzie kontynuowany (nie powstanie trzeci sezon). Szkoda. Właśnie skończyłem oglądać ostatnie odcinki drugiego, skróconego sezonu.


Dzisiaj wieczorem wyszedłem do sklepu i zauważyłem, że prawe kolano znowu zaczęło mnie boleć. Nie mogłem nawet zrobić ćwiczeń — czułem, że ból rozsadza mi nogę. Niedobrze…

Etykiety: , ,

10 czerwca 2007

630 lat Grabownicy Starzeńskiej

Wczoraj w Grabownicy hucznie obchodzono 630-lecie wsi (co prawda rocznica wypada w październiku, ale pewnie to nie koniec obchodów). Występy, konkursy, festyn do późnej nocy… Wspaniała zabawa, na której nie byłem. Rano musiałem wyskoczyć do Sanoka, a od południa kosiłem trawę, podlewałem, myłem, trzepałem, zamiatałem, sprzątałem i segregowałem śmieci... Oczywiście nie zrobiłem wszystkiego, co zaplanowałem, choć jeszcze o północy próbowałem zachęcić Sunię, aby łaskawie weszła do domu… Dałem sobie w końcu spokój — znowu postanowiła spędzić noc na zewnątrz.
Dlaczego tak fajnie spędziłem sobotę? Ola wyjechała do koleżanki do Niemiec, więc zostałem sam na gospodarstwie.
Ponieważ w ubiegłym tygodniu złamałem sztychówkę, byłem w Zielonej Oazie i kupiłem nową, całkiem zgrabną za 16,50 zł, a przy okazji nowy sekator, który bardzo się przydał do przycięcia derenia, który zbyt przysłaniał krzak róży.

Zapewne niektórych ciekawi, co dalej z moim kolanem. Zakończyłem zabiegi i myślę, że dobrze mi zrobiły. Niestety dokładnie w tydzień po zakończeniu rehabilitacji, zaczęło mnie boleć… drugie kolano — lewe, a czasami miałem wrażenie, że bolą oba. Po prostu odlot… Tym razem nie czekałem na taki ból, którego nie będę mógł znieść i od razu poszedłem do lekarza, którego nie zastałem: Nie, pani doktor już dziś nie będzie. Świetnie. Następnego dnia pokuśtykałem jakoś do pracy i zaraz po powrocie do domu znowu uderzyłem do przychodni. Znowu źle trafiłem — akurat był to dzień szczepień i badań dzieci. Poczekalnia była pełna rodziców z płaczącymi dziećmi, a wśród nich kręciła się spora grupa osób, które czekały na odebranie recept. Byłem jedyną osobą, która chciała uzyskać pomoc… W ogólnym zamieszaniu zdołałem się jakoś zarejestrować i pół godziny po oficjalnym zakończeniu pracy przychodni zostałem przyjęty. Mam dwa nowe leki (żel i zawiesinę o smaku tynku) — zobaczymy, co będzie dalej…

Etykiety: ,

20 maja 2007

Julek w USA



Nie wspominałem jeszcze o tym, że Julek z babcią polecieli 9 maja do Chicago na komunię Pawełka (kuzyna Julka).
Wrócą do Polski dopiero pod koniec sierpnia (chyba że będzie niegrzeczny i będziemy musieli go ściągnąć wcześniej). Baliśmy się trochę, że przy jego alergii może być nieciekawie, ale okazało się, że taka wyprawa tylko mu służy. Dzisiaj miał pojechać do ZOO — bardzo mnie ciekawi jego relacja z tej wyprawy.

Etykiety: