Postanowiłem od czasu do czasu wrzucić kilka fotek, bo ciągle słyszę, że ktoś koniecznie musi zobaczyć, czy się nie zmieniłem przez ostatnie lata… Cóż… Pewnie się trochę zmieniłem…
Fotki będę wrzucał na Flickr lub na Picasę. Jeszcze nie ma tam nic ciekawego, bo muszę się w końcu zebrać, poprzebierać zdjęcia i wrzucić je na serwer. Ciepliwości…
15 czerwca 2007
14 czerwca 2007
Real World Illustrator: Typblography
Real World Illustrator: Typblography
Odpowiedź na pytanie: „Dlaczego napis zamieniony na krzywe wydaje się grubszy?”
Odpowiedź na pytanie: „Dlaczego napis zamieniony na krzywe wydaje się grubszy?”
10 czerwca 2007
630 lat Grabownicy Starzeńskiej
Wczoraj w Grabownicy hucznie obchodzono 630-lecie wsi (co prawda rocznica wypada w październiku, ale pewnie to nie koniec obchodów). Występy, konkursy, festyn do późnej nocy… Wspaniała zabawa, na której nie byłem. Rano musiałem wyskoczyć do Sanoka, a od południa kosiłem trawę, podlewałem, myłem, trzepałem, zamiatałem, sprzątałem i segregowałem śmieci... Oczywiście nie zrobiłem wszystkiego, co zaplanowałem, choć jeszcze o północy próbowałem zachęcić Sunię, aby łaskawie weszła do domu… Dałem sobie w końcu spokój — znowu postanowiła spędzić noc na zewnątrz.
Dlaczego tak fajnie spędziłem sobotę? Ola wyjechała do koleżanki do Niemiec, więc zostałem sam na gospodarstwie.
Ponieważ w ubiegłym tygodniu złamałem sztychówkę, byłem w Zielonej Oazie i kupiłem nową, całkiem zgrabną za 16,50 zł, a przy okazji nowy sekator, który bardzo się przydał do przycięcia derenia, który zbyt przysłaniał krzak róży.
Zapewne niektórych ciekawi, co dalej z moim kolanem. Zakończyłem zabiegi i myślę, że dobrze mi zrobiły. Niestety dokładnie w tydzień po zakończeniu rehabilitacji, zaczęło mnie boleć… drugie kolano — lewe, a czasami miałem wrażenie, że bolą oba. Po prostu odlot… Tym razem nie czekałem na taki ból, którego nie będę mógł znieść i od razu poszedłem do lekarza, którego nie zastałem: Nie, pani doktor już dziś nie będzie. Świetnie. Następnego dnia pokuśtykałem jakoś do pracy i zaraz po powrocie do domu znowu uderzyłem do przychodni. Znowu źle trafiłem — akurat był to dzień szczepień i badań dzieci. Poczekalnia była pełna rodziców z płaczącymi dziećmi, a wśród nich kręciła się spora grupa osób, które czekały na odebranie recept. Byłem jedyną osobą, która chciała uzyskać pomoc… W ogólnym zamieszaniu zdołałem się jakoś zarejestrować i pół godziny po oficjalnym zakończeniu pracy przychodni zostałem przyjęty. Mam dwa nowe leki (żel i zawiesinę o smaku tynku) — zobaczymy, co będzie dalej…
Dlaczego tak fajnie spędziłem sobotę? Ola wyjechała do koleżanki do Niemiec, więc zostałem sam na gospodarstwie.
Ponieważ w ubiegłym tygodniu złamałem sztychówkę, byłem w Zielonej Oazie i kupiłem nową, całkiem zgrabną za 16,50 zł, a przy okazji nowy sekator, który bardzo się przydał do przycięcia derenia, który zbyt przysłaniał krzak róży.
Zapewne niektórych ciekawi, co dalej z moim kolanem. Zakończyłem zabiegi i myślę, że dobrze mi zrobiły. Niestety dokładnie w tydzień po zakończeniu rehabilitacji, zaczęło mnie boleć… drugie kolano — lewe, a czasami miałem wrażenie, że bolą oba. Po prostu odlot… Tym razem nie czekałem na taki ból, którego nie będę mógł znieść i od razu poszedłem do lekarza, którego nie zastałem: Nie, pani doktor już dziś nie będzie. Świetnie. Następnego dnia pokuśtykałem jakoś do pracy i zaraz po powrocie do domu znowu uderzyłem do przychodni. Znowu źle trafiłem — akurat był to dzień szczepień i badań dzieci. Poczekalnia była pełna rodziców z płaczącymi dziećmi, a wśród nich kręciła się spora grupa osób, które czekały na odebranie recept. Byłem jedyną osobą, która chciała uzyskać pomoc… W ogólnym zamieszaniu zdołałem się jakoś zarejestrować i pół godziny po oficjalnym zakończeniu pracy przychodni zostałem przyjęty. Mam dwa nowe leki (żel i zawiesinę o smaku tynku) — zobaczymy, co będzie dalej…
20 maja 2007
Cytat maja
W domu to ja jestem szefem, żona tylko podejmuje decyzje.
Woody Allen
Kolano na półmetku
Jestem już po czterech zabiegach rehabilitacyjnych. Jakiejś większej poprawy jeszcze nie widać, ale to jest normalne. Zobaczymy, co będzie później. Po rozmowach z paniami rehabilitantkami mam już plan — jeśli dwa tygodnie po zabiegach nie będzie żadnego efektu i kolano wciąż będzie mnie bolało, pójdę do lekarza po skierowanie do ortopedy. Słyszałem, że dobry specjalista przyjmuje w Jaśle, choć kolejka do niego jest ogromna…
Etykiety:
życie
Julek w USA
Nie wspominałem jeszcze o tym, że Julek z babcią polecieli 9 maja do Chicago na komunię Pawełka (kuzyna Julka).
Wrócą do Polski dopiero pod koniec sierpnia (chyba że będzie niegrzeczny i będziemy musieli go ściągnąć wcześniej). Baliśmy się trochę, że przy jego alergii może być nieciekawie, ale okazało się, że taka wyprawa tylko mu służy. Dzisiaj miał pojechać do ZOO — bardzo mnie ciekawi jego relacja z tej wyprawy.
Etykiety:
rodzina
12 maja 2007
Kolanowy problem
No i miałem pisać przynajmniej raz na tydzień, ale nie dało się…
Naprawdę chciałem, ale złapało mnie — prawdopodobnie na skutek wcześniejszego przeziębienia — zapalenie stawu kolanowego. Ból przy tym był bardzo nieprzyjemny. Ja, jak zwykle zresztą, myślałem, że mi przejdzie, że jakoś to „rozchodzę” i spokojnie poszedłem jednego dnia do pracy, drugiego dnia do pracy… W końcu obudziłem się z takim bólem, że prawie spadłem podczas próby samodzielnego wstania. Postanowiłem iść do lekarza, dostałem środki przeciwbólowe i zaczęło się polepszać. Dostałem też tydzień zwolnienia lekarskiego, które wypadło oczywiście w czasie długiego weekendu i nakaz „nie nadwyrężać, najlepiej leżeć”. Świetnie… Leżałem więc, co nie uśmiechało się rodzinie, bo mnóstwo rzeczy do zrobienia, a ja sobie leżę…
Oczywiście nie leżałem bezczynnie, obejrzałem trochę zaległych filmów.
W końcu 7 maja poszedłem do pracy, a przy okazji zapomniałem zażyć lekarstwa. Koło południa kolano zaczęło mnie znowu boleć! Jakoś dotrwałem do końca pracy. Natychmiast po powrocie zażyłem Olfen i niedługo ból minął. Ale zaczęło mnie to coraz bardziej martwić, bo zostało jeszcze tylko kilka tabletek, a co potem?
Poszedłem do pracy we wtorek i w środę. W te dni było bardzo zimno oraz deszczowo i oprócz kolana zaczęło mi dokuczać gardło. W czwartek wziąłem urlop, bo jechaliśmy na pogrzeb do Izdebek, a w piątek po pracy poszedłem znowu do lekarza. Wspomniałem o kolanie i obawach związanych z bólem. Dostałem skierowanie na zabiegi rehabilitacyjne. Zdążyłem jeszcze ustalić, że będę na nie chodził od poniedziałku bezpośrednio po przyjeździe z pracy.
Zobaczymy co z tego wyniknie.
Etykiety:
życie
Subskrybuj:
Posty (Atom)